Wiosna na rzeką

Po kilku bardzo udanych marcowych wypadach na liny już ostrzyłem sobie zęby na kolejne zasiadki w kwietniu. Myślałem, że woda się nagrzeje i będzie tylko lepiej. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Na sprawdzonym i rozpracowanym łowisku ryby nie brały. Było to dziwne, bo wraz ze wzrostem temperatury wody aktywność linów malała. Rozwiązań tej zagadki może być wiele, ale jedną z nich jest na pewno fakt, że to łowisko oprócz mnie i kolegów (wszystkie złowione przez nas liny odzyskały wolność) zaczęli licznie odwiedzać inni wędkarze i  zaczęła się rzeź. Z wody wyjechały setki linów. Polska rzeczywistość… Postanowiłem poszukać innych łowisk w okolicy. Niestety, kolejne zasiadki nie były tak owocne jak te marcowe. Jakieś tam linki złowiłem, ale były to niewielkie egzemplarze.

Trochę mnie to zmęczyło. Postanowiłem przeprosić się ze spinningiem i wyskoczyć na pstrągi. W świąteczny poniedziałek tak jak trzeba, skoro świt bo… o 11, byłem nad rzeką. Od ostatniej wizyty sporo się zmieniło. Krajobraz się zazielenił, roiły się pojedyncze owady, wiosna w pełni.Z początku brania były sporadyczne, ale gdy udało mi się dobrać przynętę i sposób jej prowadzenia, zaczęła się zabawa. Okazało się, że ryby są bardzo aktywne i z dużą agresją atakowały przynętę. Brania były bardzo mocne, a pstrągi głęboko zapięte.  Tego dnia złowiłem dwie przyzwoite ryby i kilkanaście mniejszych.

Michał Krzyżanowski

About

Wędkarstwo moje hobby

View all posts by

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *