Cztery dni, trzy żwirownie

To już trzeci z rzędu raz, kiedy zima przychodzi na początku stycznia. Może to i dobrze, bo przynajmniej kilka dni można powędkować w trociowych rzekach wolnych od kry. Ale do rzeczy. W pierwszy weekend stycznia temperatury nad ranem spadały poniżej minus 20 stopni, co gwarantowało bezpieczną i, co najważniejsze, jednolitą pokrywę lodową.  Trzeba zatem poszukać okonków w drugim tygodniu miesiąca. Na pierwszy ogień tradycyjnie wybieram duże żwirownie w okolicach Warszawy.

Pierwsza wyprawa to wyjazd na duże wyrobisko na stałe połączone z rzeką. Okazało się, że warunki są bardzo trudne. Na rzece utworzył się zator, który podniósł poziom wody o metr co spowodowało, że na żwirowni z wodą normalnie stojącą powstał uciąg. Ryby były bardzo rozproszone i żerowały chimerycznie. Na malutkie wolframowe czorciki udaje mi się złowić około dwudziestu okonków, z czego dwa przekraczające 30 cm.

R0019561_mod

Kolejny wypad odbył się na ten sam zbiornik. Woda rzece opadła i warunki się ustabilizowały. Ryby były o wiele bardziej aktywne niż poprzednio. Łowię około 50 ryb, ale znów tylko dwa okonie przekraczają 30 cm. Wszystkie złowiłem na wolframowa czorciki.

Trzeci wyjazd. Zmieniam łowisko i jadę na przepiękną położona wśród sosnowych lasów dużą i głęboką żwirownie. Lubię tam wędkować, klimacik jak na Mazurach. Dodatkowo atrakcją tego zbiornika są duże okonie. Często trafiają się sztuki 40+.  Ryby od rana są aktywne. Na ekranie echosondy widać piękne wyjścia okoni do mormyszki. Kilka to z nich to ryby duże. Ale dziwna sprawa, przez półtorej godziny, mimo że ryby były pod przeręblem, nie udało mi się żadnej z nich skusić. Około południa spotykam znajomego. Opowiada że przed dwoma dniami złowił dwa piękne garby 41 i 44 cm. Jednak do końca dnia mam zero ryb.

R0019578_mod

Czwarta wyprawa i trzecia żwirownia. Jest trochę mniejsza od poprzedniej ale również głęboka i o bardzo zróżnicowanym dnie. Na miejscu okazuje się, że ryby są aktywne i dobrze reagują na mormyszkę z ochotką. Utrapieniem są jazgarze, które ciągle napadają na przynętę. Ale między nimi pięknie biorą okonie. Średnia wielkość jest fajna, 27 – 30 cm. Trzy przekraczają 30 cm z czego jeden ma 37. Dodatkowo trafiają się miłe przyłowy. Szczupak 55cm, trochę mniejszy sandaczyk i kilowy leszcz. Nie licząc jazgarzy, łowię około 30 ryb.

About

Wędkarstwo moje hobby

View all posts by

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *