Michał Krzyżanowski

Wędkarstwo moją pasją

Co zabrać na lód

Zima w tym roku jest jak zwykle jedną wielką niewiadomą. Jednak aby nie być zmuszonym biegać po sklepach gdy jednak mróz ściśnie, warto się do sezonu przygotować zawczasu.

Wielogodzinne wyprawy na lód wymagają zadbania o odpowiednie wyposażenie oraz przestrzegania zdroworozsądkowych zasad wchodzenia na szklistą taflę i poruszania się po niej. Tylko wtedy będą w pełni bezpieczne i przyniosą dobre efekty.

Kolce ratunkowe. W razie załamania się lodu sam kombinezon nie zapewni bezpieczeństwa. Zabezpieczy przed utonięciem i zamoknięciem, ale pomoże w wydostaniu się z wody na lód. Znane są przypadki, że wędkarze w kombinezonach, którym się to nie udało, po wielu godzinach wmarzali w lód i rankiem znajdowano ich martwych z palcami pozdzieranymi do krwi od prób wdrapania się na lód.  Kolce rozwiązują ten problem, dzięki nim można się szybko i sprawnie uratować z lodowatej przymusowej kąpieli. Kosztują parę złotych i muszą być zawsze pod ręką, np. przypięte do kombinezonu.

otwarcie_mod

Raki. Chodzenie po śliskim, niezaśnieżonym lodzie w butach bez raków to męka i stałe ryzyko upadku na nieraz cienki, świeżo powstały lód. A więc bez przypiętych do butów raków nieraz trudno się obejść, zwłaszcza na pierwszym, gładkim jak szkło lodzie. Nowoczesne raki można z łatwością przymocować do większości rodzajów obuwia bez niszczenia ich i bez konieczności stałego poprawiania luzujących się wiązań.

Pierzchnia i wybierak do lodu.  Bywa, że wędkarze rezygnują z pierzchni, ograniczając się do świdra. To błąd. Pierzchnia nie tylko służy do kucia dziur w lodzie, ale także jest traktowana jak sonda, którą badamy lód przed sobą, wyszukując słabe miejsca. Wybierak do lodu nie zawsze jest potrzebny, ale lepiej mieć go ze sobą, aby nie musieć czyścić przerębli gołą ręką.

Kosz na płozach i linka. Do kosza wkładamy lub mocujemy całe wyposażenie potrzebne do łowienia. W ręku możemy trzymać tylko i wyłącznie pierzchnię do podpierania się i badania lodu przed sobą. Kosz na płozach powinniśmy ciągnąć na lince długości kilku metrów, którą przepasujemy się na ukos przez pierś. Jest to wygodne i nie krępuje ruchów no i zapewnia bezpieczeństwo. Owa linka dodatkowo może komuś posłużyć do wyciągnięcia delikwenta na lód w razie wypadku albo – na odwrót – wędkarz może ją komuś rzucić.

Pierwsze wejście. Na małych zbiornikach woda zamarza najszybciej. Duże jeziora zamarzają  opornie nawet przy dwucyfrowych mrozach ze względu na ruchy wody i jej wielką masę. Nie ma co zatem liczyć na nie zbyt szybko, chyba że mamy do dyspozycji małe, osłonięte i oddzielone od głównej misy jeziora zatoczki. Ważnym czynnikiem są też opady śniegu. Im są obfitsze w okresie tworzenia się lodu, tym dłużej trzeba czekać na jego powstanie w grubości zapewniającej bezpieczeństwo.

r0012846-copy_mod

Grubość lodu. Pierwszy lód grubości 8 cm, przypominający szybę, udźwignie wędkarza bez problemu, oczywiście przy ostrożnym poruszaniu się po nim. Załóżmy, że jednak ktoś postanowił zaryzykować i wszedł na np. 5-centymetrową taflę. Pierwszy lód jest mocny i spoisty, więc nie załamie się dopóty, dopóki wędkarz ostrożnie stawia nogi. Niemniej jednak ugina się pod naszym „bohaterem”.  Gdy ten zrobi pierwszą dziurę, wyleje się z niej na lód trochę wody wypieranej przez ugiętą taflę lodu. Nadal to nic groźnego, więc nasz wędkarz wykonuje kolejne dziury i w pewnym momencie okazuje się, że lód wokół niego jest zalany wodą, która przy każdym jego kroku wydostaje się z jego własnych przerębli. Na lód napiera więc dodatkowy ciężar, a jego spoistość osłabiają wykute dziury. Im grubsza tafla, tym opisane zjawisko zachodzi mniej wyraźnie i stąd też owe 8 cm pierwszego lodu, które ja uznaję za zapewniające bezpieczeństwo w czasie łowienia. Tafla o tej grubości jest już wystarczająco sztywna, więc nie trzeba będzie się obawiać takiego podtapiania.

Śnieg. Jak już wspomniałem, opady śniegu w czasie zamarzania zbiornika są czynnikiem niekorzystnym. Ale to nie wszystko. Ważny jest także śnieg, który zaczął padać dopiero wtedy, kiedy na wodzie utworzyła się już twarda i spoista jednorodna pokrywa lodowa. Działa on wówczas na lód jak okład ze styropianu: izoluje od mrozu. Zawsze więc należy ostrożnie traktować pierwszy lód przykryty białym puchem. Później traci to aż takie znaczenie. ale na początku sezonu trzeba o tym koniecznie pamiętać. Na tym jednak nie koniec. Zdarza się, że hulające wiatry wymiotą zamarzniętą taflę jeziora do czysta z wyjątkiem tu i ówdzie rozmieszczonych plam śniegu, który z jakichś powodów utrzymał się w danych miejscach. Są tacy, którzy właśnie przez nie przechodzą, ciesząc się z możliwości przebycia iluś metrów bez ślizgania się. Tymczasem takie białe poletka należy omijać szerokim łukiem, bo lód pod nimi po prostu nie przyrasta i jest cieńszy w miejscach odsłoniętych. Lód bowiem narasta od dołu, co jest zupełnie naturalne, zważywszy, że powstaje on z wody. Izolujący okład ze śniegu sprawia, że proces ten ulega wyhamowaniu.

 

Tags:

Michał Krzyżanowski

About

Wędkarstwo moje hobby

View all posts by

Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczka). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z ciasteczek. Więcej informacji

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z "ciasteczek". "Ciasteczka" używane są w celu dostosowania zawartości stron internetowych do preferencji użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych. Używane są również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika.

Zamknij